Od dłuższego czasu zastanawiałam się, czy istnieją przedmioty, które mogą nas jeszcze zaskoczyć i zadziwić. I pewnego dnia pojawiła się idea. Zaczęło się od słoneczników, potem były maki i tak zaczęła się moja przygoda z naturą.
Pierwszy obrus ze słonecznikami powstał w 2015 roku i służył mi przez wiele lat. Z makami było inaczej. Schowałam go do szafy. Świadomość, że tam jest, sprawiała mi ogromną przyjemność. Po pewnym czasie obrus zobaczyła pewna osoba... i zmieniła wszystko. Sprawiła, że moje produkty docierają do wielu odbiorców i zdobią nie tylko wnętrza domów, ale są również praktycznymi przedmiotami codziennego użytku. Poza obrusami i bieżnikami maluję poszewki na poduszki, torby i parawany. Tkaniny, na których pracuję, są bardzo wytrzymałe, mają piękny naturalny kolor i są odporne na plamy.

A wracając do początku, maki trafiły do Justyny. To dzięki niej zaczęła się ta przygoda.